Blogi: Hipomaniakalny kinoman

Polski plakacie filmowy, gdzie jesteś?!

Wczoraj (3. lipca) ogłoszono listę kandydatów do 10. edycji Nagród Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Nominowane w jedenastu kategoriach osoby i instytucje odnotowały "znaczące osiągnięcia w upowszechnianiu i promocji polskiego kina". Ponieważ takie jest założenie pomysłodawców nagrody -- apoteoza polskiego, nie zagranicznego, kina -- nie widać nominowanych w kategorii Plakat filmowy.


Czy tak wygląda najkrótszy dowcip o polskim plakacie filmowym?

Komunikat idzie w świat, okazjonalni obserwatorzy polskiego kina znają pointę dowcipu, zanim jeszcze (jeśli w ogóle) zapoznają się z zasadami przyświecającymi wyborom jurorskiej kapituły. Gorzki dowcip o marnej kondycji polskiego plakatu filmowego idzie w świat, lecz, jak to często z dowcipami bywa, ten również bazuje na niekoniecznie prawdziwych założeniach.

Po pierwsze, by wziąć udział w konkursie, trzeba zostać zgłoszonym. Czy pojedynczy twórca -- niezależny plakacista na przykład -- ma możliwość zgłoszenia siebie w tylko i wyłącznie swoim imieniu? Kandydatów zgłaszają "instytucje kultury, szkoły filmowe, władze samorządowe, instytucje pozarządowe związane z kulturą i inne podmioty działające w sektorze kultury". Załóżmy więc, że tworzysz w internetowej niszy, jesteś mało komu znanym studentem ASP w Bóg Wie Gdzie, masz konto na Tumblr i Pinterest, swoje prace publikujesz tu i gdzie się tylko da; ktoś podlinkował cię na portalu alternativemovieposter, co sprawiło, że większej nobilitacji już nawet nie potrzebujesz. Pojawiasz się na targach sztuki i plakatu, ktoś kupił kilka twoich prac, lecz żadna instytucja filmowa jeszcze się na tobie nie poznała. Nie może być inaczej, skoro żadna z nich nie wie o twoim istnieniu. Trudno więc, by na gali PISFu ktoś docenił twoją twórczość.

Oczywiście (to po drugie), istnieje teoretyczna, uwzględniona w regulaminie możliwość, że któryś lub któraś z członków/członkiń jurorskiej kapituły pofatyguje się na wspomniane targi sztuki lub plakatu, a następnie któraś z twoich prac mu/jej się spodoba i nawet on/ona poczuje w sobie tyle samozaparcia, że zapragnie zgłosić podpisaną przez ciebie pracę do konkursu PISFu. Samozaparciem muru nikt jednak nie przebije. Na drodze znów staje regulamin.

Bo oto okazuje się, że pierwsze skojarzenie, które pozwala nam dowcipkować z kondycji polskiego plakatu filmowego, jest fałszywe. Polski Instytut Sztuki Filmowej wcale nie faworyzuje POLSKIEGO PLAKATU (ani polskich PLAKACISTÓW), lecz twórców plakatów POLSKICH FILMÓW. Ci z was, drodzy twórcy, którzy w roku 2016. stworzyli kilka świetnych prac (niech to nawet będą arcydzieła w swojej kategorii!), nie mają co liczyć na nagrodę -- jeśli stworzyli plakaty filmów zagranicznych lub wydarzeń filmowych. Nagradzane są tylko plakaty polskich filmów powstałych w określonym przedziale czasowym.


A szkoda. Wyobraźmy sobie, że PISF, na pierwszy rzut oka wbrew swoim interesom, wynagradza twórcę nowego plakatu do jakiegoś zagranicznego klasyka filmowego z lat 70. Albo twórcę plakatu okołofilmowego reklamującego któryś z naszych licznych festiwali. Przy zmianie regulaminu konkursu, przy stworzeniu takiej możliwości PISF brałby pod uwagę prace związane z filmami, w których powstaniu nie miał żadnego udziału. Na pierwszy rzut oka nie byłoby to dla PISFu opłacalne. Czy jednak nie pokazałby tym samym, że, mówiąc banałem, kocha kino? Że promuje rzeczy wartościowe -- pokazuje alternatywę wobec komercyjnego plakatu niskich lotów, w który inwestują polscy dystrybutorzy? Że daje przykład. A najlepszy jest przykład z góry -- od najważniejszej polskiej instytucji filmowej. Narzekamy na aktualną kondycję polskiego plakatu, narzekamy na dystrybutorów idących na reklamową łatwiznę. A może, drodzy jurorzy!, drodzy organizatorzy!, z nostalgią wspominając twórców Polskiej Szkoły Filmowej, warto byście pokazali (a najpierw poszukali i pojawili się na tych czy innych targach sztuki) to, co wartościowe, ukryte, niekoniecznie wrzucane na billboardy i ściany polskich miast, podrzucane przez "instytucje kultury, szkoły filmowe, władze samorządowe, instytucje pozarządowe związane z kulturą i inne podmioty działające w sektorze kultury".

Czy naprawdę PISFowi tak bardzo zależy, by komercyjny dystrybutor podrzucał komercyjne plakaty do kolejnej edycji tak... hmm... szacownej, lecz cusik zamkniętej, kategorii? Warto chwalić się polskimi twórcami, studentami i absolwentami polskich i zagranicznych szkół artystycznych, i nagradzać ich. Może warto więc także troszkę się wysilić i zamiast czekać na propozycje kandydatów, poszukać ich tam, gdzie jest ich najwięcej? Jeśli godnych kandydatów do nagrody brak, może rzeczywiście warto poszerzyć regulaminowy repertuar i postarać się odpowiednio promować odpowiednie kategorie w odpowiednich -- a nie tylko dystrybutorskich i filmowych -- środowiskach. W imię interesu polskiego kina. Przykład idzie z góry.

Co napisawszy, podrzucam kilka namiarów (po zaledwie godzinnym researchu. Aż strach pomyśleć, co znalazłbym w reszcie Internetu!). Nie zawracam sobie głowy (uwzględnionymi w regulaminie konkursu) datą powstania pracy, datą powstania filmu i (przyznam, komplikującym sprawę) miejscem zamieszkania twórcy. Pal licho również definicję plakatu! Przy odrobinie dobrej woli święto polskich twórców (około)filmowych mogłoby uwzględniać również twórców grafik, fan-artów i im podobnych. Klikajcie w linki w nazwiskach, bo warto!


 












Zobacz też

Hipomaniakalny kinoman - Blog Gabriel Krawczyk
  • W głowie się nie mieści (2015)W głowie się nie mieści (2015) O rewelacyjnej bajce duetu Disney-Pixar piszę w haarcie. O, tutaj. Zapraszam i polecam!https://www.facebook.com/kinomanhipomaniakalny 6 lipiec '15 przeczytaj całość
  • Paddington (2014)Paddington (2014) Pierwsza kinowa adaptacja serii książek dla dzieci o niedźwiadku, który rozpala uczuciem jedno z londyńskich ognisk domowych, to czarująca pochwała tolerancji, wzajemnej empatii... i marmolady! Ilustrowana kadrami książeczka z... 4 lipiec '15 przeczytaj całość
  • Strefa nagości (2014)Strefa nagości (2014) Wśród wielu aspektów zakochania patronujący „Strefie nagości” Roland Barthes wymieniał projekcję. Zdaniem autora „Fragmentów dyskursu miłosnego”, zakochujemy się nie tylko w drugiej osobie, lecz także w naszym wyobrażeniu o... 3 lipiec '15 przeczytaj całość
  • Noc w muzeum: Tajemnica grobowca (2014)Noc w muzeum: Tajemnica grobowca (2014) Nie masz dzieci? To co tu w ogóle robisz? Jesteś rodzicem? Lepiej sięgnij po coś innego.Na przykład po film Roba Minkoffa "Pan Peabody i Sherman" (2014). Oba filmy składają tę samą obietnicę – po trosze edukacyjnej, przede wszystkim... 22 czerwiec '15 przeczytaj całość
  • Człowiek zasad (2015)Człowiek zasad (2015) Komediowy potencjał filmów z parodiującym samego siebie Stevenem Seagalem jest spory. Niestety, poszukujący beztroski widzowie prędzej znajdą ją w "Symfonii pieśni żałosnych" Góreckiego niż w siermiężnym "Człowieku zasad".W... 21 czerwiec '15 przeczytaj całość
  • Stretch (2014)Stretch (2014) "Stretch" należy do grupy tych magicznych filmów, które tajemniczym sposobem zyskują po uprzednim zaaplikowaniu przez widza kilku kieliszków złotego trunku.Inaczej mówiąc, zwyczajnie nażłopać się trzeba. Najlepiej ze znajomymi. Dopiero... 16 czerwiec '15 przeczytaj całość
  • Eden (2014)Eden (2014) "Eden" to francuska odpowiedź na "Co jest grane, Davis?", wytańczona do rytmu klubowej elektroniki spod znaku french house. Tak jak folkowy muzyk z filmu braci Coen poruszał się w kółko z punktu A do punktu A, tak samo pierwszoplanowy DJ z... 2 czerwiec '15 przeczytaj całość
  • Na uwięzi (2014)Na uwięzi (2014) To, co w narysowanym umowną kreską anime przyjmowaliśmy z dobrodziejstwem gatunkowego inwentarza, w filmie aktorskim razi sztucznością, burząc stabilność ekranowej iluzji."Na uwięzi" jest remakiem powstałego w 1998 roku "Kite". Mowa o... 27 maj '15 przeczytaj całość
  • Mad Max: Na drodze gniewu (2015)Mad Max: Na drodze gniewu (2015) "Mad Max: Na drodze gniewu" to kpina z domorosłych recenzentów, środkowy palec wystawiony geriatrom i filmowy odpowiednik rytualnego tańca wykonanego w świątyni steampunku. Nie wiem, co brał George Miller, ale za pół wieku zażądam... 26 maj '15 przeczytaj całość
  • Citizenfour (2014)Citizenfour (2014) Siłą oscarowego dokumentu Laury Poitras nie są szokujące rewelacje ani pytania wkładane jak kij w rządowe mrowisko. Wcale nie świadczy to na niekorzyść filmu.Moc "Citizenfour" polega raczej na przedstawieniu reporterskiej... 19 maj '15 przeczytaj całość
  • Badjao. Duchy z morza (2014)Badjao. Duchy z morza (2014) Wszystko wskazuje na to, że polskiej reżyserce udało się uchwycić ostatnie oddechy zanikającej kultury. To dokonanie tym cenniejsze, że nigdy nie było ich za wiele.Gorzki dowcip polega na tym, że Eliza Kubarska przygląda się... 18 maj '15 przeczytaj całość
  • Trzy siostry T (2011)Trzy siostry T (2011) Wyjęta ze świata polskich blokowisk, tyleż gorsząca, co prawdziwa, historia toksycznej relacji trzech choleryczek z dorosłym synem jednej z nich trafiła na deski teatru, następnie została przerobiona na ekran. Teraz, trzy lata po kinowej... 13 maj '15 przeczytaj całość
  • W piwnicy (2014)W piwnicy (2014) Satyryk o kamiennej twarzy, społeczny pornograf, bezwstydny podglądacz, a zarazem niepokorny humanista - twórca "W piwnicy" w ogóle się nie zmienił.Jak przyznaje sam mistrz brutalnego realizmu, w procesie tworzenia nie myśli o emocjach... 12 maj '15 przeczytaj całość
  • Fortitude (2015-)Fortitude (2015-) Nie zostaniesz tu pochowany. Nie znajdziesz tutaj czynnego cmentarza. Bo i po co ktokolwiek miałby go budować? W tak niskiej temperaturze twoje zwłoki po prostu się nie rozłożą. Jeśli na tej podbiegunowej wyspie następuje zgon, ciało... 6 maj '15 przeczytaj całość
  • Wędrówka na Zachód (2014)Wędrówka na Zachód (2014) Po Marsylii spaceruje mnich. W jednym zdaniu streściłem właśnie cały film i, co gorsza, zdradziłem jego finał. Co za niestosowność! Całe szczęście, że tylko pozorna. Premierowa „Wędrówka na Zachód” ma bowiem to do siebie, że... 28 kwiecień '15 przeczytaj całość

Cytat Zygumnta Kałużyńskiego

Co więc wreszcie jest prawdą w kinie? Zapewne jest nią, tylko i wyłącznie, sam film już zrobiony, w momencie gdy gaśnie światło i pojawia się pierwszy obraz: ma on życie albo nie, i to jest bodaj jedyne jako-takie, najmniej chwiejne stwierdzenie rzeczywistości kina.

Zygmont Kałużyński