Blogi: Hipomaniakalny kinoman

Pedofilia w Kościele katolickim? A skąd!

Obrońcom Kościoła katolickiego, którzy podkreślają, że pedofilia występuje we wszystkich grupach zawodowych i nie ma powodu, by przez pojedyncze przypadki skazywać na potępienie całą instytucję – tym wszystkim osobom warto przedstawić szerszy obraz sytuacji.

W ciągu 70 lat tylko w Pensylwanii ofiarami trzystu kapłanów-pedofilów padło tysiąc dzieci – to ustalenia zawarte w liczącym prawie 1400 stron raporcie przygotowanym na wniosek prokuratury tamtego stanu. Opublikowany w ostatnich dniach dokument opisuje kolejny „pojedynczy przypadek” pedofilii pleniącej się w Kościele.

Odpowiedzialność zbiorowa?

Członkowie kleru dziwią się sugestiom, by wszyscy mieli ponieść zbiorową odpowiedzialność. Bo niby czemu mieliby to robić. Jak twierdzą obrońcy tej ponoć oblężonej instytucji, winna jest przecież albo (jak twierdzi Tomasz Terlikowski) nadreprezentacja gejów pedofilów w sutannach, albo (to już Jan Paweł II) hiperseksualna cywilizacja śmierci skupiona na indywidualnych dążeniach grzesznych jednostek, albo (zgodnie z niegdysiejszą sugestią arcybiskupa Józefa Michalika) same dzieci prowokujące księży do grzechu.
Antykatolicy przypomną w tym miejscu, że choć, owszem, odnotowano przypadki wykorzystywania seksualnego wśród duchownych protestanckich, żydowskich czy buddyjskich, to nigdzie poza Kościołem katolickim zjawisko pedofilii nie osiągnęło porównywalnie skandalicznych rozmiarów. Powołają się także na (docenione m.in. przez samego papieża Pawła VI) badania Anny Terruwe, stwierdzające niezwykle wysoki odsetek jednostek niedojrzałych wśród kleru. W odpowiedzi obrońcy Kościoła zakrzykną, że liczby kłamią, bo badania statystyczne nigdy nie są kompletne; robione wczoraj, tracą aktualność jutro, w dodatku mogą być efektem manipulacji antyklerykalnych zleceniodawców.

Skąd pedofile w Kościele?

Przestańmy więc przez chwilę spierać się o liczby. Tak, pedofile i inni przestępcy seksualni pojawiają się w każdej społeczności. Skoro jednak nikt nie zaprzeczy, że trafiają się tacy także w Kościele katolickim, może warto zastanowić się, co w tym klerykalnym systemie jest zdecydowanie nie tak?
Do lektury całego tekstu zapraszam na łamy IgiMag.pl.

Zobacz też

Hipomaniakalny kinoman - Blog Gabriel Krawczyk

Cytat Zygumnta Kałużyńskiego

Co więc wreszcie jest prawdą w kinie? Zapewne jest nią, tylko i wyłącznie, sam film już zrobiony, w momencie gdy gaśnie światło i pojawia się pierwszy obraz: ma on życie albo nie, i to jest bodaj jedyne jako-takie, najmniej chwiejne stwierdzenie rzeczywistości kina.

Zygmont Kałużyński