Blogi: Tomasz Raczek

Moja recenzja: GRAWITACJA

Ocena: 2.5

Jest w tym ciekawym filmie bolesna rysa: pęknięcie oddzielające obietnicę wielkiej humanistycznej sztuki od rzeczywistości sprawnego kosmicznego thrillera z genialnymi zdjęciami i średnim aktorstwem. Alfonso Cuaron z pewnością zrobił najbardziej brawurowy film 3D od czasu Avatara. Trzeba było pięciu lat, by komuś udało się zaprząc trójwymiarową technologię do czegoś więcej niż efekciarskiego popisu. Już za to samo Cuaronowi należy się nieprzyzwoity deszcz nagród, jaki na niego spadł w związku z "Grawitacją" (100 nagród i 60 nominacji do tej pory, a jesteśmy przecież przed ceremonią wręczania Oscarów!). Ale ja marzę o czymś jeszcze lepszym, mądrzejszym, nie robionym "na skróty"...

To prawda - samotność człowieka w kosmosie przedstawiona została w "Grawitacji" wyjątkowo sugestywnie a efekty 3D pozwoliły nam poczuć się tak, jakbyśmy sami utknęli pomiędzy Ziemią a gwiazdami. Pociągająca abstrakcja psychologiczna zaczęła kusić nas niedopowiedzeniem, wyzwaniem intelektualnym, karkołomnym zadaniem dla wyobraźni, gdy spod hełmu kosmonautki Ryan Stone wypełzła jednak przyziemna i ckliwa ziemska historyjka o samotnej matce tęskniącej za córeczką, która poszła do szkoły, uderzyła się w głowę i po prostu umarła. No naprawdę, panowie Cuaron (scenariusz napisali Alfonso i Jonas), mogliście się bardziej postarać! Cóż za żałosna hollywoodzka klisza w harlequinowym stylu. Nie ma domu, nie ma miłości więc został kosmos! Słabe!

Wesołkowaty głupek kosmiczny o nazwisku Kowalski to już prawdziwe wyzwanie dla polskich widzów. Jasne - jest dzielny, sprytny i pomysłowy, ale jego postrzeganie świata nieuchronnie kojarzy się z poziomem banalnych seriali, z których wywodzi się aktorstwo grającego go George'a Clooneya. Od razu stanęła mi przed oczami amerykańska wersja "Solaris", którą 12 lat temu zarżnął ten sam Clooney. Tyle że tamtemu filmowi amerykańscy krytycy przyznali tytuł "największego rozczarowania roku" a "Grawitacji" przyznają nagrody. 

To co w filmie Cuarona jest wybitne to przede wszystkim zdjęcia (Emmanuel Lubezki) i świetne efekty specjalne 3D. To co bardzo dobre, to reżyseria. To, co budzi moje zastrzeżenia to scenariusz - dający szansę na przypowieść o samotności i śmieciach, które odbierają nam szanse na rozwój cywilizacji, ale jednak skręcający na bezpieczne tory ckliwego psychologizmu mieszczańskiego. To co całkiem nie przekonuje, to jakość aktorstwa Sandry Bullock i George'a Clooneya walczących o przetrwanie w kosmosie. W Szekspirze to oni nigdy nie zagrają bo szekspirowskie (czyli ważne) dylematy pozostają poza ich skalą talentu. Jednak gdy nic nie mówią, jest całkiem OK. 

Zobacz też


Tomasz Raczek - Blog Wpisy Tomasza Raczka do jego bloga początkowo prowadzonego na stronie Bloog.pl, potem PortalFilmowy.pl a obecnie na TomaszRaczek.pl

Cytat Zygumnta Kałużyńskiego

Co więc wreszcie jest prawdą w kinie? Zapewne jest nią, tylko i wyłącznie, sam film już zrobiony, w momencie gdy gaśnie światło i pojawia się pierwszy obraz: ma on życie albo nie, i to jest bodaj jedyne jako-takie, najmniej chwiejne stwierdzenie rzeczywistości kina.

Zygmont Kałużyński